Wpisy z tagiem: film
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Sezon ogórkowy? Zimą?
A jednak. Od czasu drastycznego ograniczenia testów, zimowe przerwy w F1 są okresem po wielokroć nudnym i pełnym bzdurnych wiadomości, mających na celu przyciągnięcie czytelników portali sportowych przed ekrany komputerów przy wykorzystaniu taniej sensacji. Jutro zaczynają się testy w Walencji i ich skutkiem będzie natłok niusuw, w których przesądzane będą losy tegorocznej walki o Mistrzostwo Świata F1 na podstawie idiotycznych czasów osiąganych przez zespoły podczas jazd tych. Proponuję odwrócić nieco uwagę od spraw drugiej ważności i zaspokoić swą spragnioną Formuły 1 duszę bardziej kalorycznym posiłkiem. Zachęcam serdecznie do obejrzenia dwóch filmów dokumentalnych traktujących o latach 70 w najlepszym sporcie na Ziemi. Obie produkcje zrealizowane są wybitnie sprawnie i zawierają unikatowe, nieomal nigdzie niedostępne ujęcia. Każdy, dla kogo Formuła 1 to coś więcej niż tylko Robert Kubica, powinien obejrzeć te filmy z wielką uwagą. Jak to zwykł mawiać Hubert Urbański: „Polecam!”
CHAMPIONS FOREVER
WHEN PLAYBOYS RULED THE WORLD Wyprodukowany przez BBC film hybryda, dotyczący zarówno F1 jak i wyścigów na motocyklach. Bardziej niż o samym sporcie opowiada o dwóch niezwykle silnych i barwnych charakterach lat 70: Barry`m Sheene i Jamesie Huntcie. W 1976 Sheene był Mistrzem Świata w kategorii 500cm3, natomiast Hunt został Mistrzem Świata Formuły 1. Oprócz niezwykłego talentu obaj posiadali wyjątkową, w porównaniu ze współczesnymi kierowcami, charyzmę. Ich styl życia nie różnił się niczym od stylu gwiazd Rock`n`Rolla czy filmu. Piękne, zadbane kobiety przeplatały się z wszelkiej maści używkami, a jedyną miłością, której obaj się w pełni poświęcali, były wyścigi. Dokument ten w fantastyczny sposób opowiada o atmosferze lat 70 i znakomicie pozwala wypełnić dziurę pomiędzy kolejnymi sezonami.
Hunt and Sheene: When Playboys Ruled the World na Vimeo.
poniedziałek, 17 maja 2010
Formuła 1 na kinowym ekranie
Po przeżyciach GP Monako przypomniał mi się pewien film i pozwoliłem sobie dzisiejszej nocy na seans. Film nosi tytuł Grand Prix, a nakręcony został przez Johna Frankenheimera w 1966.
Na temat samego filmu nie zamierzam się rozpisywać, bo ani nie mam na nazwisko Pietras, ani tym bardziej nie jestem filmowym specjalistą, ale kilka słów na temat swoich wrażeń napisać mogę. Jak dla mnie jest to najlepszy film o wyścigach w historii kina. Już od niemal 5 dekad nikomu nie udało się nakręcić filmu o tej tematyce, który nie byłby infantylny, sztuczny i nudny. Grand Prix bardzo solidnie oddaje atmosferę wyścigów F1 w latach 60. Oglądanie tej produkcji sprawia mi wiele przyjemności(choć nie odbyło się bez dłużyzn), podczas seansu moje tętno zawsze przyjemnie przyspiesza, a na twarzy pojawia się rozmarzony uśmiech. Film zaczyna się od GP Monako właśnie i następnie przedstawia perypetie bohaterów w miarę rozwoju sezonu. Film ten to niesamowita gratka dla kibiców Formuły 1. Na ekranie pojawia się kilku kierowców z lat 60, ale rozpoznanie ich najwięcej przyjemności sprawia gdy zrobi się to samemu. Poznać też możemy stare, śmiertelnie niebezpieczne konfiguracje kilku obecnych ciągle w kalendarzu mistrzostw torów. Dylematy, wątpliwości, rozterki trapiące bohaterów filmu mają wiele wspólnego z realiami, w których ścigali się herosi kierownicy 45 lat temu. Film można kupić na iTunes za 7GBP, bądź wypożyczyć za 2,5GBP. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|