Wpisy z tagiem: Petrov
środa, 02 lutego 2011
Ile Lotusa w Lotusie? No i kto w końcu jest Lotusem?
Wierze i ufam, że niezbyt wiele jest w naszym polskojęzycznym kraju osób zainteresowanych Formułą 1, które orientują się mniej lub bardziej o co chodzi z dwoma aż zespołami Lotus zgłoszonymi do rywalizacji w F1 w sezonie 2011, i który z tych zespołów uważany być winien za właściwego spadkobiercę bogatego dziedzictwa założyciela Lotusa, legendarnego Colilna Chapmana. Nie przychełpię się, że sam to wunderbar ogarniam, bo jestem tylko mniej lub bardziej skromnym trenerem futbolu, dlatego posłużę się słuszną i wielce prawdziwą analizą przeprowadzoną przez herosa dziennikarstwa F1, Pana Joe Sawarda. Gerard Lopez, prezes Lotus Renault GP, próbuje wmówić brytyjskim dziennikarzom, że Tony Fernandes(prezes zielonego Lotusa znanego nam z poprzedniego sezonu) próbuje obrócić kota ogonem. „Trzeba powiedzieć, że czarne jest czarne, a białe jest białe.” Twierdzi Lopez i orzeka, że „gównoprawdą” jest twierdzenie, iż istnieją dwie różne firmy. Cóż, zerknijmy więc na fakty i stwierdźmy, co jest czarne, a co białe i kto gównoprawdą się posługuje. Fakty są takie, że istnieje firma Lotus produkująca samochody drogowe. Nazywa się ona Group Lotus PLC(Public Limited Company), aczkolwiek nie do końca jest PLC, ponieważ od 2002 jest własnością państwowego, malezyjskiego producenta samochodów Perusahaan Otomobil Nasional Bhd (Proton). Tony Fernandes nie prowadzi firmy sprzedającej samochody drogowe, a przynajmniej nie w tej chwili. Fernandes posiada natomiast prawo do posługiwania się nazwą Team Lotus, które zakupił zeszłej wiosny od Davida Hunta(brata Jamesa, o którym film poleciłem w poprzednim wpisie). Wcześniej jeszcze nabył również pięcioletnie prawo do używania nazwy „Lotus Racing” od Group Lotus PLC. Group Lotus jednak, odwołała się od tego prawa twierdząc, że Fernandez złamał warunki umowy. Odwołanie to ma zostać rozważone przez sąd. Dyrektor wykonawczy Group Lotus, Dany Bahar, powiedział BBC, że: „Gdy pojawiłem się z nowym zarządem, mieliśmy inne plany na przyszłość i nie jest to niczyją wina, ani udziałowców, ani Pana Fernandesa. Mamy jasno określony cele, które zamierzamy osiągnąć w przyszłości.” Stwierdzenie to daje jasno do zrozumienia, że Fernandes nie zrobił nic złego, a jedynie znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, gdyż wszedł w paradę Baharowi, który chciał zrobić to samo co Fernandes. Udowodnił to stając się tytularnym sponsorem Renault mając nadzieję na przekonanie ludzi, że jego samochody to Lotusy, a nie Renault, jak to nazywają się one na tegorocznej liście zgłoszeń FIA. Fakt, że Group Lotus deklaruje anulowanie licencji, nie znaczy, że jest to właściwy tok postępowania, ani, że Fernandes nie ma prawa do odszkodowania. Bahar porównuje umowę z Fernandesem do nieudanego małżeństwa. Kontrakt jest zerwany(za porozumieniem stron) i właściwej wielkości alimenty powinny zostać wypłacone. W rękach sądu natomiast jest orzeczenie o racji każdej ze stron. Zdaniem Fernandesa, ma on prawo do prowadzenia zespołu F1 o nazwie Team Lotus. Natomiast gdyby spojrzeć do Brytyjskiego Rejestru Sądowego znajdziemy tam Lotus Renault GP Ltd prowadzona przez posiadaną przez Lopeza spółkę Genii z siedzibą w Luxemburgu, która wystawia samochody Renault, oraz inny zespół pod nazwą Team Lotus Ventures Ltd z siedziba w Hingham, Norfolk, która wystawia samochody zwane Lotusami. Ta druga prowadzona jest przez Fernandesa po tym, jak we wrześniu ubiegłego roku funkcji szefa zrzekł się David Hunt. Team Lotus Ventures jest potomkiem firmy Team Lotus, którą rodzina Chapmana sprzedała w roku 1990 Peterowi Wrightowi i Peterowi Collinsowi za 6mln.$. Ta sama rodzina zarzeka się dziś, że nie chce by nazwa Team Lotus była dzierżona przez kogokolwiek, ale skoro sprzedali ją 20 lat temu, to nie mają dziś już nic do gadania. Jeśli tego szczerze chcieli, powinni to zrobić wtedy, a nie łasić się na pieniądze. W sposób ten mamy dwa zespoły w F1, które zwać się chcą Lotusem, przeanalizujmy argumenty obu stron. Zdaniem Lopeza, wszystko na czym Fernandesowi zależy, to pieniądze, a dowieść tego miały negocjacje nad porozumieniem. Rozmowy te miały miejsce podczas zeszłorocznego GP Abu Zabi i nie dotyczyły tego jak Group Lotus może współpracować z Lotus Racing, a raczej jak pozbyć się Tony`ego Fernandesa. On nie chciał zrezygnować ze swojego projektu i ostatecznie trzymał się mocno swojego stanowiska. Rozmawiano o finansach, ale Fernandes, i tu trzeba przyznać mu rację, zainteresowany był tym, jak odzyskać pieniądze, które zainwestował w ten projekt. Nie miał powodów by godzić się na straty tylko dlatego, że Group Lotus zmieniło swoje zdanie. Nie ma tak naprawdę znaczenia kto twierdzi, że kieruje nim miłość do F1. Lopez zwierza się, że uwielbia Lotusa od dziecka, Fernandes przyznaje się do mniej więcej tego samego. Jak i połowa świata… Fernandes umieścił dziś wyjaśnienie na swoim blogu. Ma ono trochę sensu: „Naszym celem jest przywrócenie Lotusa ze świata zmarłych zgodnie z prośbą wielu fanów. Pracuje dla nas wiele osób, które pracowały w przeszłości dla oryginalnego Lotusa. Połączenie z Norfolk jest jak najbardziej wiarygodne. Zbudowaliśmy wszystko od zera za nasze pieniądze. W młodości bywałem na kempingu na Brands Hatch zachwycając się takimi zespołami jak Williams i Lotus. Zainwestowaliśmy w to wszystko 80mln$ i w ciągu kolejnych lat zobaczycie jak realizuje się nasza strategia. Co kupiłeś jest twoją własnością. Inwestujesz w to 80mln$, nadajesz czemuś wartość, a teraz każdy tego chce. Przykro mi, zrobiliśmy to za własne pieniądze, przy wykorzystaniu wspaniałych ludzi, atmosfery, ciężkiej pracy, a co najważniejsze, szczerze. Jestem cholernie dumny z tego, co osiągnęliśmy. Nie pożyczaliśmy pieniędzy od nikogo, zbudowaliśmy wszystko od zera. Jest różnica pomiędzy Group Lotus, a Team Lotus. Nie ja tę różnicę stworzyłem. Team Lotus to nasza firma i jesteśmy z tego dumni.” Wszystko zostało powiedziane i teraz w rękach sędziego jest ogłoszenie werdyktu. Kto ma rację, a kto nie. Które białe, jest białe, a które czarne jest czarne. Obie strony mają o co walczyć i to sąd rozstrzygnie, czyje argumenty są bardziej na miejscu, a kto posługuje się gównoprawdą. Jeśli powyższe rozważania nie są zbyt zrozumiałe(ja rozumiem je średnio(ale 4-4-2 wytłumaczyć mogę bez słów), polecam zrobiony przez Joe Sawarda diagram: No i jeszcze wstrzyk złotoustego Roberta Kubicy: -"Robert, jakie to uczucie jeździć dla tak legendarnej marki?" |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|