Proszę, Tutaj, Prosto w Twarz

Wpisy z tagiem: Walencja

środa, 23 czerwca 2010
Zapowiedź GP Europy

Nie minęły dwa miesiące od ostatniej wizyty, a w przyszły weekend Formuła 1 znów pojawi się w Hiszpanii. Tym razem będzie to GP Europy, które po raz trzeci z rzędu odbędzie się na ulicznym torze w Walencji. Zespoły wracają zza Atlantyku wyposażone w cały asortyment nowych części mających poprawić osiągi ich samochodów przed zbliżającym się wielkimi krokami półmetkiem Mistrzostw Świata Formuły 1 2010.

Po ośmiu Grand Prix rywalizacja w klasyfikacji generalnej kierowców jest niezwykle zacięta i pierwszych pięciu kierowców dzieli zaledwie 19 punktów. W klasyfikacji konstruktorów prowadzi McLaren, 22 oczka przed gubiącym na każdym kroku punkty zespołem Red Bull.

Pierwsze GP Europy odbyło się w 1983 roku na brytyjskim torze Brands Hatch. Na przestrzeni lat organizowane było również w Donington i hiszpańskim Jerez, natomiast obiektem najczęściej goszczącym wyścig o Wielką Nagrodę Europy był niemiecki tor Nuerburgring(12 razy w latach 1984, 1995-1996, 1999-2007). Od roku 2008 wyścig ten odbywa się właśnie w Walencji i jest zręcznie wykorzystywany przez Berniego Ecclestone`a do organizowania dwóch Grand Prix w kraju, w którym ludzie oszaleli na punkcie F1 za sprawą lokalnego bohatera(Schumacher w Niemczech i Alonso w Hiszpanii)i bez mrugnięcia okiem wydają setki euro wykupując wszystkie dostępne bilety.

Sam tor, pomimo bardzo malowniczego położenia wokół znajdującego się w Walencji portu, nie jest faworytem kierowców. Z jednej strony wolne szykany mają charakter typowy dla torów ulicznych, z drugiej strony tor jest równy z szerokimi poboczami i wielu szoferów twierdzi, że nie stanowi on dla nich zbyt dużego wyzwania. Pod wieloma względami obiekt ten podobny jest do kanadyjskiego Circuit de Gilles Villeneuve. Długie proste wymagają niskiego docisku, a to zaś faworyzuje samochody stabilne podczas hamowania i dysponujące dobrą przyczepnością mechaniczną w zakrętach.

Robert Kubica nieco wychyla się z tłumu kierowców i twierdzi, że osobiście lubi układ tego toru. Teoretycznie na dystansie okrążenia znajdują się dwa dogodne miejsca do wyprzedzania, ale nie organizuje się tu wielu wyścigów, przez co poza idealną linią jazdy nawierzchnia jest bardzo brudna. Zdaniem Polaka wyprzedzanie jest niemal niemożliwe dopóki kierowca z przodu nie popełni znaczącego błędu. Robert zwęziłby nieco tor i pozbawił go szerokich poboczy. Największym wyzwaniem jest ostatni sektor, który kierowcy przejeżdżają niemal w całości z gazem w podłodze, a kończą bardzo podstępnym hamowaniem do ostatniego zakrętu, które ma miejsce na łuku, w związku z czym bardzo łatwo o zablokowanie kół i utratę kontroli nad samochodem.

Trzeba przyznać, że Formuła 1 jest w tym roku w znakomitej formie, rywalizacja jest niezwykle zacięta, a ostatnie 3 wyścigi to były absolutne klasyki. Nikt już nie pamięta chordy pesymistów narzekających po GP Bahrajnu na nowe przepisy. Nie tylko walka kierowców przyprawia o przyjemne dreszcze. Równie emocjonujący jest tegoroczny wyścig zbrojeń.

McLaren niemal dogonił już Red Bulla, który w ten weekend zamierza w pełni wykorzystać swój f-dukt. Informacje docierające z obozu czerwonego byczego są bardzo optymistyczne i ponoć ich interpretacja pomysłu McLarena jest również bardzo efektywna. Nie śpi również Ferrari. Włosi zastosują nowy układ wydechu na wzór układu stosowanego z wielkim powodzeniem przez Red Bulla. Działa to mniej więcej tak, że wyloty układu wydechowego umieszczone są bardzo nisko i wypluwane przezeń spaliny zasilają podwójny dyfuzor zwiększając w efekcie skuteczność jego działania. Stajnia z Maranello przetestowała ostatnio to rozwiązanie na torze, wykorzystując przysługujący każdemu zespołowi pakiet kilometrów na nakręcenie materiałów promocyjnych. Sprytnie. McLaren zamierza wprowadzić swój obniżony wydech dopiero w następnym Grand Prix Wielkiej Brytanii po odbyciu dozwolonego przez przepisy testu na prostej.

Mercedes, pomimo wypowiedzi serwowanych w oficjalnych prasówkach, bardziej zaczyna się koncentrować na walce z Renault. Ross Brawn mówi o walce o mistrzostwo, ale to Renault serwuje konkrety i w Hiszpanii pojawią się z nowym przednim skrzydłem i podłogą. Force India również nie zasypuje gruszek w popiele, więc po raz kolejny szykuje się wspaniała rywalizacja w dole pierwszej dziesiątki.

Jednak to nie dla czołowych zespołów GP Europy będzie prawdziwym świętem. Powód do wielkiej fety będzie miał Lotus, ponieważ dla tego zespołu będzie to Grand Prix numer 500 i choć dzisiejsza ekipa nie ma wiele wspólnego z oryginalnym Lotusem założonym przez legendarnego Colina Chapmana, to swoją postawą w tym sezonie udowodnili, że zasługują na najwyższy szacunek. Z okazji tego wydarzenia gośćmi stajni będzie syn Colina Chapmana, Clive, wraz z rodziną, a w czwartkowy wieczór obok tegorocznego bolidu T127 pojawi się Lotus 12, pierwszy jednoosobowy pojazd zbudowany i wystawiony do wyścigów przez Colina Chapmana pod koniec lat 50 XX wieku.

Jarno Trulli otrzyma nowy bolid. Początkowo był on przeznaczony dla Kovalainena, ale w związku z problemami Włocha z dogadaniem się z poprzednim nadwoziem, zdecydowano się na zmianę. Trulli początkowo odmówił, żeby Heikki nie poczuł się jak kierowca nr 2, ale Fin nalegał. Jakież to wszystko miłe.

Zrobiło się historycznie, więc warto również wspomnieć, że jedyne w historii zwycięstwo zespołu Stewart GP miało miejsce właśnie w GP Europy w 1999 roku. Co prawda na Nuerburgringu, no ale co tam.

W samej F1 jako takiej, raczej cisza i spokój, ale wydarzyło się kilka rzeczy, których pominąć nie sposób. Vettel nie będzie jednak musiał wymienić skrzyni biegów pomimo kłopotów w GP Kanady, więc teoretycznie kara mu nie grozi. Ferrari podebrało McLarenowi Pata Fry`a, który pracował dla zespołu od 18 lat, a ostatnio był w nim głównym inżynierem. Ferrari się cieszy, a McLaren nie robi z tego wielkiej sprawy, więc być może chodzi tylko o zmianę środowiska w celu znalezienia nowej motywacji, a nie przyniesienie Włochom tajemnic McLarena. W Maranello Fry będzie podlegał bezpośrednio Aldo Coscie, dyrektorowi technicznemu Ferrari.

Władze FIA w końcu podjęły bardzo ważną dla zespołów decyzję i w przyszłym sezonie opony dostarczać będzie firma Pirelli. Natomiast ciężka praca tęgich umysłów nad poprawą widowiska zaowocowała decyzją o wprowadzeniu od roku 2011 możliwości zmiany kąta nachylenia tylnego skrzydła przez kierowcę podczas jazdy. W kwalifikacjach kierowca będzie mógł zmieniać te ustawienia bez ograniczeń, w wyścigu tylko jeśli będzie mniej niż sekundę za rywalem. Z opcji tej nie będzie można korzystać podczas obrony pozycji. Powróci również przepis o 107% czasu zwycięzcy kwalifikacji. Każdy, kto będzie wolniejszy od tych 107% nie zakwalifikuje się do wyścigu.

Tyle niusów, a w Walencji pogoda ma być przyjemniutka i sucha.

Tymczasem na okrążenie toru zaprasza Felipe Massa.